No i proszę, i do nas, do Tarnowskich Gór (tak przywiązanych do tradycji i historii), zawitał wiek dwudziesty pierwszy. Zelektronizowali nam się miejscy radni! Artykuł na ten temat przeczytałam w ostatnim „Gwarku” niemalże wypiekami na twarzy. Nie mam zamiaru, oczywiście, go streszczać, bo to przecież bez sensu. Dość że przypomnę, że w sali sesyjnej zamontowano nowe nagłośnienie, elektroniczny system do głosowania (jak takie ustrojstwo wygląda, można sobie zobaczyć na blogu radnej ALICJI KOSIBY- LESIAK - Lesiak na www.tg.net.pl, która ten cały ultranowoczesny, choć mało skomplikowany aparacik z przyciskami sfotografowała, a fotę wrzuciła do sieci z odpowiednim komentarzem). Jest też parę innych nowinek, takich jak karty chipowe dla radnych i elektroniczny zapis dźwięku. Nie powiem, zachwycił mnie taki postęp.
Pamiętam, jak to wszystko wyglądało do niedawna, bo się nachodziłam na sesje Rady Miejskiej (w charakterze dzielnej reporterki) przez parę lat. Nagłośnienie opierało się na przechodnich mikrofonach, z których dźwięk - rzekomo - przekazywany był do niewielkich głośniczków poustawianych równomiernie na stołach. Nie pamiętam, by kiedykolwiek któryś z tych głośniczków działał, chyba że na samym początku swego istnienia (miło sobie uświadomić, że żeby pamiętać niektóre rzeczy jednak jeszcze jestem za młoda). System zapisu obrad (w wypadku nas, dziennikarzy, bo biuro RM, które pracowało – o ile pamiętam - na takim trochę lepszym kaseciaku, miało zdaje się sygnał „po kablu”) polegał na nagrywaniu wypowiedzi na dyktafony i modleniu się przy tym, żeby cokolwiek się nagrało, i żeby wypowiadający się radny był uprzejmy mówić do mikrofonu. A także na zapisie tak zwanym analogowym czyli ręcznych notatkach. Systemy te miały sporo wad, bo notując ręcznie, mógł człowiek przegapić czasem jakaś co soczystszą wypowiedź, a na nagraniu nie zawsze było wyraźnie słychać czy pan radny powiedział brzydkie słowo i do kogo. Wysłuchanie (dla porównania) nagrań poczynionych przez biuro RM graniczyło z cudem - pomijając już fakt, że mało który reporter ma tyle czasu, by przesłuchiwać godzinami taśmy. Teraz całe obrady nagrywane są na płytę CD w jakości cyfrowej, więc - jak mam nadzieję - każdy dziennikarz, jeśli o to poprosi, będzie mógł dostać kopię czyściutkiego zapisu. Jak to w życiu bywa, przy okazji wprowadzenia zmian wyszły na jaw różne ludzkie słabostki.
Autorka felietonu: Katarzyna Stotko
Dokończenie felietonu w "Gwarku" z 12 lutego.
|
ttp://gwarek.com.pl/artykul.php?a=1850
|
|